Ze trzy razy zabierałam się za napisanie tego posta. I nadal nie wiem co napisać. :) No bo jak opisać to wszystko co miało miejsce w ciepłym i czarodziejskim mieszkaniu Anny-Marii? Się nie da. Wszystko się może zdarzyć jak się spotka sześć zrównoważonych, spokojnych, delikatnych jak puch scraperek w jednym miejscu.. i się zdarzyło.

Było cudownie! Aniu dziękuję raz jeszcze za gościnę i tiramisu :)
P.S. Miałam wstawić jeszcze zdjęcia albumu który powstał na bazie spontanicznych zdjęć kolejarskich z poprzedniego spotkania z babolcami. Ale nie jestem w stanie zrobić ani jednego porządnego zdjęcia więc na razie zrezygnuję.
Buziole :) I ciepło się ubierajcie bo idzie zima, brrr...





