poniedziałek, 23 czerwca 2014

To już lato

Wiosna cmyknęła, ale nie powiem, że jej nie zauważyłam. Bardzo zauważyłam. :)
Się sieje, chodzi, pieli, chwaściory wyrywa, pomidory podwiązuje, pogodę zaklina. W nagrodę mam teraz swoje truskawkowe rozpustne wieczory. Idę na zagonek z durszlakiem, zrywam, szypułkuję, płuczę i hopsasa. Takiego smaku nie da się podrobić żadną truskawką z bazarku. :) Kto ma kawałek poletka namawiam, pracy niewiele a potem trzy tygodnie święto narodowe.


Ah i są jeszcze kuleczki. Groszki i pomidory. Wsio na razie zielone. Jedno takie pozostanie, drugie mam nadzieję zdąży zmienić kolor. :) W tym roku nie tylko czerwone, mają być też żółte, w paski i fioletowe.


No i spacery. Rzadziej ale się staramy wybiegać to i owo. Polowanie zza słomki.


Na dziergaloty mało czasu, ale coś dzierguję, pooooowooooooli. Strasznie powoli.
Macham łapką (nie ogonem). ;)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Cieplejszy wieje wiatr

Zima już szurszura gdzieś tam .. gdzie zimuje zima. Oszczędziła nas w tym roku. 
Czuć na karku już oddech wiosny. Jeszcze chłodny, ale już pachnący lekko.
Tulipany mi wychyliły noski z ziemi. I piwonie też. Małe czubate noski.
Spacery są już inne.



To oczekiwanie zawsze jest najprzyjemniejsze.
Wyczekiwanie. 





Niektórzy hopsasają o każdej porze roku tak samo. No może teraz bardziej z nosem przy ziemi.




A ja uczę się robić na drutach. Ale o tym innym razem. :)


poniedziałek, 20 stycznia 2014

hopsasa

Przyszła. Jest dopiero tydzień a wydaje się, jakby od miesięcy. Dziś -11. O odczuwalnej nie wspomnę ale chyba z -50. ;) 
Dla niektórych to hopsasa. Taka zimka.

Zdjęcia z wczorajszego spacerowania*. Piesica nie wklejona. Jakbyście pytali.


*dla niektórych spacer polega na ciągnięciu w śniegu po kolana jakiegoś sznurka z przyczepionymi zwłokami pańci do drugiego końca. zupełnie niepotrzebnie przyczepionymi. tylko spowalniają. i nie pozwalają biec za sarenką. ewentualnie jakby się taka pojawiła. bo przecież biec trzeba natentychmiast.

sobota, 18 stycznia 2014

lose yourself to music




Lubię ich nową płytę. Jest w niej coś takiego co albo każe podrygiwać albo kichy ściska.

I ktoś idealnie dopasował obraz..




całkowite zanurzenie. :)


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Pan Ż.

Na rozruch dokończyłam pana żyrafa. Przeleżało mu się bez ostatniej kończyny długo.


Jest szansa, że się rozruszam.
W końcu już prawie wiosna. :)