..turkusowo :) Połączenie, które po wsze czasy będzie mi się kojarzyło z Mia_mi. Notes i kartelucha dla siostry. Pofrunęły razem z różową sówką, miejmy nadzieję, że się spodoba.. :)
Druga edycja wyzwania, w którym biorę udział czyli 5 osób scrapuje jedno zdjęcie. Tym razem na tapetę poszło zdjęcie UHK. I tak to wyszło (w bólach ;). Reszta prac na Craftowie.
P.S. Muszę się przyznać, że mam niezłą tremę scrapując w takim towarzystwie .. :)
A wczoraj spłodziłam jeszcze jednego scrapa. Że niby wena jakaś czy cuś.. ;) Bohaterem jest nasz rodzinny przystojniak.
A z dobrych wiadomości: Śnieg zaczyna topnieć! Ihaaaa.. :))
EDIT: A właśnie, zapomniałam spytać. Dziewczyny co Wy robicie ze swoimi scrapami że nie wyglądają na takie wymięte jak moje. :) No nie wiem, podklejać je czymś czy jak, mi się od kleju tak deformują strasznie.. :/
Wiosny się chce a tu jak na złość zima powróciła. Z westchnieniem rozłożyła swoje najpiękniejsze sukienki po polach i drogach. A ja w nastroju ostatnio nieprzysiadalnym jestem. Wklejam po cichaczu swoje nowe sówkowe zauroczenie.
Bardzo dawno temu Chwilka zamówiła u mnie te poczwary. Dopiero teraz je skończyłam. Są już u nowej właścicielki. :) Przedstawiam mychę Marcelinę i łosia Bernarda. (Chwilka dopiero teraz się dowie, że mają imiona ;) Łosia już kiedyś robiłam, ale mysz po raz pierwszy więc trochę się nawymyślałam.
Miłego dnia ludzieńkowie. :) Dziękuję Wam bardzo, że komentujecie moje wytwory, ciepło się na serduchu robi. :)
Moja pierwsza próba notesowa zbindowana :) No mistrzem w przycinaniu karteczek to ja nie jestem.. trochę krzywo wyszły. Ale za to bindowanie zrekompensowało mi cały trud. ;) Ahh jak cudownie.. Mały taki notesik 7x11cm.
Się chyba wszyscy wzięli i zmówili żeby mnie zabić zaskoczeniem w tym roku. :) Zaczęło się od bukietu tulipanów, ogromniastego jak sto pięćdziesiąt. Przyszedł ten bukiet do mnie do pracy nogami pana kuriera, kiedy se w najlepsze wsuwałam kanapkę tak zwaną "lanczową" ;) No to sobie możecie wyobrazić moją minę. :) Tak to moja siostra w porozumieniu z moimi rodzicielami wcielili w życie plan zabicia mnie zdziwieniem. :)
To oczywiście nie koniec. Wieczorem trzy maszkary zwariowane obdarowały mnie najcudniejszymi skrapowymi gadżetami, jakie me ręce do tej pory macały. I jeszcze notes i serducha i kartelucha i ściski. No się prawie poryczałam
To nadal nie koniec. Następny był mój osobisty małżonek i jego osobista mama czyli moja osobista ulubiona Teściowa. Zobaczcie co dostałam. Waleriana prawie poszła w ruch.. :)
Jestem teraz najbardziej zaskoczoną i najszczęśliwszą osobą na Ziemi. :))) Jea :)