czwartek, 20 stycznia 2011

Sebastian

To teraz szczuros. Nie pytajcie kim miał być wcześniej, zanim się okazało, że wygląda jak szczur. Jak na razie nie jestem w stanie ufilcować tego co planuję hahaha :) Końcowy efekt jest niespodzianką.





Brakuję mu wąsików. Uznajmy, że je stracił w wyprawie po ser. :)

Spokojnej nocy i buziole ślę.

środa, 19 stycznia 2011

Ni pies ni wydra..

..ni mysz. I stało się. Kupiłam czesankę (starczy mi jej pewnie do końca życia), igły i rozpoczęłam. A do emerytury daleko.. oj daleko. Łaaajj oh łajjj doba ma tylko 24h..
Pierwszy filciak bez imienia, ni pies ni wydra. Początkowo miał być miś, potem mysz, teraz to chyba pies. :) Jak zwał tak zwał. Filcowanie wciąga. :)










Jest niedoskonały, ale i tak wygląda lepiej niż mój pierwszy szydełkowy miś. :)

(Br0mba macham do Ciebie bo to wszystko Twoja wina :P )

niedziela, 16 stycznia 2011

Nogi

No to teraz z drugiej "mańki". Nastrój mam nieprzysiadalny. :)




Słowa Olgi T. wyrwane z jej ostatniej książki.

sobota, 15 stycznia 2011

Pustki - Lugola

Lubię ten kawałek. Wzrusza mnie ogromnie a wraz z teledyskiem podwójnie.




Wyrzuciłam to z siebie na papier i jest trochę lepiej :)




:*

niedziela, 9 stycznia 2011

Kwiaty w duszy mej lalalala

MAsochistki wymiatają, inspirują cały świat chyba :) Kocham je za to :) Nie mogłam się powstrzymać jak zobaczyłam lift pracy S@fo dokonany przez AnnMari - tło mnie urzekło i musiałam... Moje pierwsze malowanie na tak wielkiej powierzchni (30x30), z którego jestem zadowolona.



Słowa na scrapie od Olgi T. :)

Niestety wolne się kończy jutro. Po 4 dniach odpoczynku nie wiem jak ja wstanę o 6.20 :) Buzioleeeee!

piątek, 7 stycznia 2011

Powrót krasnoluda

Krasnoludowo było tu dawno dawno temu. Tego zrobiłam też dawno, przeleżał pod stołem, trochę dojrzał, potem dostałam maszynę, trochę go podziubałam, dalej dojrzewał, teraz go pokazuję, chociaż nie jestem zadowolona. Jak to czasem niefajnie kiedy to co w głowie nie daje się przenieść na papier z powodu marnych umiejętności. ;)


czwartek, 6 stycznia 2011

lift lifta w lifcie

Od początku roku czuję się bombardowana zewsząd cudnymi scrapami. Między innymi za sprawą masochistek , które tak pięknie rozpoczęły ten rok. I nie mogłam się powstrzymać, se też zliftowałam ich pierwszego lifta. a co. ;) Tego. Mój pierwszy lift w ogóle, i pierwszy scrap w tym roku. I obym się rozruszała - czego sobie życzę w Nowym Roku.




Pozdrawiam, ściskam i targam zausznie. :)