wtorek, 24 sierpnia 2010

W końcu miś

Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim tempem robienia miśka. Dziewczyny siedziały do północy w amoku. Ja po zrobieniu głowy Antka musiałam przerwać i zrobienie potwora zajęło mi 3 dni w końcu (emeryturo...). Ale zabawa była cudowna. :) Br0mba - wielki buziol :)



Tu można zobaczyć resztę miśków :)

12 komentarzy:

timboctou pisze...

ja też nie nadążałam za babeczkami :)
Antek piękny jest!!

Anonimowy pisze...

ale słodziak
podziwiam
i pozdrawiam
jaśminowa

Jagna pisze...

Śliczniutki!
Ja też miałam straszny problem z nadążeniem i siedziałam do późnej nocy,ale jestem z tych niecierpliwych :) Strasznie byłam ciekawa końcowego efektu.

Kamaftut pisze...

Co mam zrobić zeby takiego misia mieć, chciałabym sie nauczyć ale to mało chcieć, trzeba ukończyć szydełkowy kurs co i jak ...

Śliczny

decomarta pisze...

Jeny, ale słodziak! Zaprzytulałabym go na śmierć :)

ta Magda pisze...

słodziutki, jak miód (i chyba kolorek też taki z lekka miodowy) :)

gulka pisze...

dziekuję kobietki :) Kamaftut szydło w dłoń i do dzieła ;)

Bovary pisze...

Nic się nie martw - ja też nie nadążałam machać szydełkiem ;))) A Twój miś wyszedł prześlicznie !

edit pisze...

jest cudny i ma taką melancholię na pyszczku :)

Dorota pisze...

wystrzałowy jest, mi on wygląda na romka ;)

Ulaa pisze...

alez slodziak! ja to bym chciala takiego zamowic dla mojego drugiego malenstwa :DDD

ania121971 pisze...

Świetny misiek,bardzo mi się podoba.